piątek, 10 lutego 2012

My name is Altair.


Siedzę w pracy i jestem wprost przytłoczona całą masą obowiązków. Jestem tak obładowana pracą, że aż mi się oczy kleją. Jednym słowem- praca w biurze to po prostu idealne zajęcie dla mnie. Marzę sobie za to o pysznej kawie z mlekiem i o szarlotce z lodami. 

I wiadomo, jak praca biurowa bez nadzoru i konkretnie ustalonych wymaganiach to i czas czymś trzeba zająć- i tu wpada mi do głowy pomysł na wpis.
Ja pochodzę z pokolenia "cały dzień na dworze, godzina komputer, bo nudy". W moich czasach respektem cieszyli się ci, który mieli dostęp do pirackiej kopii GTA w dwóch wymiarach, a lamusami byli ci, którzy nie utopili albo nie spalili chociaż jednego swojego Simsa. 

Mam dwadzieścia jeden lat, wychowałam się na podwórku z bandą chłopa i jedna koleżanką, więc nasiąknęłam pewnymi męskimi sprawami. A wiadomo, że czym skorupka za młodu nasiąknie, to na starość też widać. Nigdy nie byłam jakoś specjalnie męska, bo jestem raczej totalnie nieporadna w życiu- chociaż oponę zmienić umiem- ale jeśli chodzi o Zabójczą Kombinację w Assassin's Creed, potrafię o każdej porze dnia i nocy je zastosować. 

Wielu mężczyzn wyobraża sobie, że jego dziewczyna usiądzie z nim przy Xboxie i spędzą kilka godzin grając w Fifę na przykład- mój chłopak ma to szczęście, że zawsze  z nim usiądę- chyba, że się boję. Mam lęk wysokości i kiedy coś się dzieje tak dynamicznie i na dużych wysokościach też się boję i panikuję- moja fanaberia. Wiadomo, że facet sobie wyobraża siedzenie po turecku, obok panienkę śliczną i szczupłą jak marzenie, w majteczkach i w koszulce z World of Warcraft, z padem w dłoniach. No cóż, to już jest delikatnie wyidealizowany obrazek, chociaż kiedy mogłam sobie na to pozwolić grałam w Mortal Kombat w koronkowej mini sukience... Niewielu moich znajomych w sumie wie, że po raz drugi gram w GTA San Andreas i mam do odblokowania jeden blok wspomnień w pierwszej częśći Assassina- bo kłóci się trochę obraz wtedy. Ja, w szpilkach, dopasowanych spodniach, z czerwoną szminką na ustach to trochę śmieszne. Zwykle moje hobby traktują raczej w kategori "naciska na ślepo i się cieszy", ale jakże miłe jest ich zdziwienie.

Niestety, mam tylko jedną koleżankę, która mnie rozumie- jest okropną fanatyczką Mario- niestety, mieszka na drugim końcu śląska. Fakt faktem, że może jest to mało dziewczęce ale z drugiej strony wolę to niż siedzieć na facebooku i przeglądać go z góry na dół, odświeżać co sekundę kwejka, joe i pudelka z nadzieją, że coś nowego wskoczyło. 
Jedynie w pracy szukam na joe szybkich flashówek, tower defenców czy innych, żeby sobie jakoś czas pracy umilić. Albo zbieram achievementy i upgradey w Robot Unicorn Attack. Lubię grać, nie jestem jakims pro graczem znowu, ale lubię. Wiem, co z czym się je, znam każdą część GTA, poznaję Assassina, męczyłam się z Mafią i topiłam Simsy. Możde wiele dziewczyn uważa to za zajęcie męskie, chłopięce całe to granie, ale zamiast cały dzień siedzieć przy lustrze i sprawdzać makijaż wolę włączyć Call of Duty, albo Ghost Recon, w ktorym zawsze wypadam z misji i jestem zostawiona sama sobie. 

wtorek, 7 lutego 2012

Mój pierwszy raz.

Fanatyczne uwielbienie siebie skłania wiele dziewczyn do podjęcia masy prób, których skutek jest jasno określony- zaistnieć w świecie! Nie dziwi mnie więc, kiedy w talent show pokazują dziewczynę śliczną, wypielęgnowaną, marzącą o karierze piosenkarki, po czym okazuje się, że trzeba byłoby wyłożyć na nią wiele Audio Tune'a, żeby słuchać jej się w ogóle dało.
Wszystkie te szczupłe dziewczyny z większymi portfelami, albo z wysokim kieszonkowym staja się natomiast przewodniczkami w świecie mody dla szarych mas, zakładają fashion blogi i czekają na komentarze pełne uwielbienia. One już niekoniecznie muszą uwielbiać siebie, w sumie nie interesują mnie ich pobudki.

Mnie jest smutno, bo ani nie chcę być piosenkarką, ani wziętą blogerką  prezentującą co rusz nowy outfit. Chcę być po prostu blogerką, jestem blogerką.

Mój drugi, właściwie pierwszy, bo ten jest drugi, blog działa TUTAJ, jednakże  społeczność serwisu na którym działa jest za mała i za przeproszeniem ograniczona na tyle, że wpis bez nowych bucików od deezee praktycznie w ogóle nie istnieje. Dlatego blogspot- żeby dotrzeć do ludzi, którzy niekoniecznie samymi bucikami i przecenami żyją. Jestem kobietą, więc pewnie nieuniknione będzie pisanie o kobiecych aspektach życia, natomiast zamiast na ładnych zdjęciach wolę skupić się na pisaniu i czytaniu.